Debata w języku urzuni, na marginesie otwartych konsultacji rekomendacji sztabu

Motto: Świat stoi głupstwami. Im głupiej, tym bliżej sedna rzeczy. Im głupiej, tym jaśniej. Głupota jest jasna, rozum zaś wykręca się i zasłania. Rozum jest podły, głupota zaś uczciwa i prosta. 

(no, skąd ten cytat?)

Czy tego chcemy, czy nie, podejmując jakąkolwiek grę z władzą (choćby najbardziej lokalną) wikłamy się w sieci polityki – twierdzą niektórzy, jak autor tego tekstu, zbyt skłonni do prostacko uczciwych, niemądrych uogólnień. Deprecjonować brudną politykę, z którą czasem musimy wchodzić w kontakty, można na wiele sposobów. Subtelni i wysoce kulturalni intelektualiści mogą osłaniać się – jak kordonem sanitarnym –  językiem, bezemocjonalnym żargonem uniwersytecko-urzędniczym (urzuni), który dobrze służy owocnym kontaktom z biurokracją, a jednocześnie pozwala utrzymać bezpieczny dystans od biurokratycznych skażeń. Dodatkowo zabezpieczyć się można nie formułując żadnych postulatów pod adresem naszych partnerów-przeciwników (biurokratów-polityków). Strategia nasza (ach, jak lubimy to słowo!) polega bowiem na ustalaniu budujących zbieżności , zamiast prowadzących do rujnującej niezgody protokołów rozbieżności. Jesteśmy bowiem pewni, że logika naszych racjonalnych wywodów w neutralnym języku urzuni (którego reguły wykluczają emocjonalność), połączona z demonstracją spolegliwości, będzie najbardziej skuteczną metodą oddziaływania. Prostactwo polityki – tak skuteczne wobec stadnej głupoty – nam ulegnie, a nawet podporządkuje się, jeśli nie na wieki wieków, to przynajmniej do końca kadencji.

Obawiam się jednak, że czciciele zimnego intelektu nie doceniają potencji i realnej siły i polityki i biurokracji. A one są jednocześnieekspresją i rozumu i głupoty. Dlatego jest sensowne, aby przedstawiać im raporty w języku urzuni, ale – jestem przekonany – trzeba do nich dołączać prostackie, jednoznaczne, naiwne, poczciwe, zrozumiałe dla głupka, niewygodne dla urzędactwa i władzy postulaty.

Tam są tylko cienie… Widziałem cień stangreta, który cieniem szczotki czyścił cień karety.

albo

(To) jest jak ciasna łaźnia w wiejskiej chałupie. Mała izba z niskim sufitem… i nic…nic tylko w kątach kryją się karaluchy.

Nie, nie to nie wizje przyszłości poznańskiej kultury! (autor ten sam co motta; podaj tytuły dwóch dzieł, z których pochodzą cytaty!) Pisarz te opisy włożył w usta prostaków. Bo nie da się wyrazić konkluzji prawdziwie ważnych w języku innym niż potoczny.

Lech Raczak